Nasze kumaki - obserwacje i spostrzeżenia (1970 - 2009)

Młody okaz kumaka nizinnego. Kumak górski w środowisku. Kumaczy staw z młodości autora.

Rodzina kumakowatych (Bombinatoridae) obejmuje dwa rodzaje (Bombina, Barbourula) i 10 gatunków. Na terenie Polski występują dwa gatunki: kumak nizinny (Bombina bombina) i górski (Bombina variegata). Kumak nizinny na terenie kraju obejmuje swym zasięgiem cały nizinny obszar do wysokości około 300 m n.p.m. Osiąga około 5 centymetrów długości. Zwykle grzbiet ma szary lub oliwkowobrązowy pokryty małymi ciemno brązowymi lub ciemnoszarymi plamkami. Spód ciała ubarwiony niezwykle jaskrawo i kontrastowo. Pokryty jest on dużymi, zazwyczaj czerwonymi lub pomarańczowymi plamami na ciemnym ( od czarnego do szaroniebieskiego) tle. Jest to najbardziej wodny polski płaz bezogonowy. Cały okres aktywnego życia spędza w wodzie. Nie przesiaduje nad brzegami zbiorników, jak czynią to żaby zielone. Zwykle unosi się na powierzchni wody, a w razie niebezpieczeństwa ukrywa się na dnie. Jedynie sen zimowy spędza na lądzie. Preferuje nieco głębsze i większe, nie wysychające i nie zanieczyszczone stawy. Okres godowy trwa bardzo długo, od końca kwietnia nawet do sierpnia. Kumak górski swym zwartym zasięgiem obejmuje wyłącznie Karpaty i pogórze, tereny położone powyżej 300 m n.p.m. Dość podobny z wyglądu do nizinnego. Najważniejsze różnice w wyglądzie to obecność licznych brodawek na grzbiecie. Ubarwienie brzucha – cytrynowożółte, bardzo duże plamy na szaroniebieskim tle. Jest znacznie słabiej związany ze środowiskiem wodnym niż kumak nizinny. Często występuje w bardzo małych, okresowych, i silnie zanieczyszczonych zbiornikach. Wypełnione wodą deszczową koleiny leśnych dróg, kałuże, rozlewiska strumyków – to jego typowe środowiska. W razie wyschnięcia takich zbiorników chętnie wędruje lądem w poszukiwaniu innych, i jest znacznie mniej wybredny w wyborze środowiska niż kumak nizinny. Pora godowa i rozród przebiegają podobnie jak u poprzedniego gatunku. W południowej Polsce, gdzie zasięgi obydwu gatunków pokrywają się, często spotykamy krzyżówki międzygatunkowe. Charakterystykę kumaków przedstawiłem w ogromnym skrócie, gdyż właściwym tematem artykułu mają być moje osobiste obserwacje obejmujące długi czasu.

Kumaki nizinne (Bombina bombina) towarzyszyły mi właściwie od dzieciństwa. Nad moim ulubionym stawem występowały bardzo licznie. To był najpospolitszy płaz tego zbiornika, znacznie liczniejszy niż żaby zielone. Staw był dość głęboki, średniej wielkości, niezbyt obficie zarośnięty. Kumaki występowały również w wielu innych okolicznych stawach, również tych nieco płytszych i obficie zarośniętych ale zawsze niezanieczyszczonych i niewysychających. Miałem kilka takich ulubionych „kumaczych” miejsc. Było to w regionie świętokrzyskim, w okolicach Kielc. Zbiorniki te położone były na wysokości 250 – 300 m n.p.m., a więc już na granicy pionowego zasięgu gatunku. Kijanki kumaków były też bardzo liczne. Poznawałem je bardzo łatwo po wysokiej, rozbudowanej płetwie grzbietowej (tylko kijanki rzekotek są trochę podobne). Występowały aż do późnej jesieni. Jeszcze pod koniec października widywałem kijanki w dość wczesnych stadiach rozwojowych. Wiosną już ich nie było, więc chyba te kijanki z ostatnich złożonych latem jaj nie przeżywały zimy i wszystkie ginęły. Przy normalnej letniej pogodzie nigdy nie widziałem kumaka poza stawem, zawsze siedziały w wodzie. Ale jak przychodziły długotrwałe, ulewne deszcze, to wtedy podejmowały wędrówki, zapewne w poszukiwaniu nowych siedlisk. Pamiętam takie wakacje, gdzieś w połowie lat 70 ub. Wieku. Lało niemal bez przerwy przez cały lipiec i wtedy dość często widywałem kumaki na lądzie. Jednego znalazłem w dość ciekawym miejscu - na skalistym wzgórzu, w odległości ok.1km.od najbliższego stałego zbiornika. Ten rok był jednak wyjątkowo mokry. Zawsze spotykałem kumaki w stałych zbiornikach. Bardzo się więc zdziwiłem, gdy podczas leśnej wędrówki znalazłem liczne kumaki w płytkich i małych kałużach na drodze, a w pobliżu nie było żadnego stawu. I jakieś dziwne były te kumaki, miały żółte brzuszki. Było to wiele lat temu, ale do dziś pamiętam. Może to były kumaki górskie (Bombina variegata)? W swej pracy "Płazy i gady krajowe" W. Juszczyk wspomina o wyspowych stanowiskach Bombina variegata poza terenem zwartego zasięgu, na wyżynach południowej Polski, m.in. w Górach Świętokrzyskich właśnie. Zaznacza jednak, że dane te nie są pewne i wymagają sprawdzenia. Może miałem trochę szczęścia i odkryłem takie unikalne stanowisko kumaka górskiego? Mogły to też być mieszańce lub lokalna, nietypowa populacja Bombina bombina. Zmienność ubarwienia u tego gatunku jest dość duża i podobno sporadycznie można spotkać osobniki z żółtymi brzuchami. Chociaż z drugiej strony nigdy nie stwierdziłem występowania typowych form Bombina bombina w okresowych kałużach o głębokości kilku cm. To raczej typowe środowisko Bombina variegata. Lata mijały, a ja ciągle obserwowałem swoje kumaczki. Do połowy lat 80 było ich sporo. Później była przeprowadzka do innego miasta. I niedawno, po latach odwiedziłem to miejsce z dzieciństwa i młodości. Staw istnieje nadal, ale kumaków już nie ma. Niegdyś na peryferiach, obecnie znalazł się w środku miasta. Nad jeziorkiem ruch, gwar, pełno amatorów kąpieli i wypoczynku nad wodą. No cóż, kumakom takie warunki nie odpowiadają, one preferują jednak ciszę i spokój, znikają ze zurbanizowanych terenów. W połowi lat 80 zamieszkałem w Radomiu, na nowym osiedlu na peryferiach miasta. Znalazłem tu liczne stałe stawki, dość ustronnie położone. A w nich liczne populacje kumaków nizinnych. Umilały mi wiosenne i letnie wieczory swoim kumkaniem. Niestety, pod koniec lat 90 nawiedziła naszą okolicę susza. W latach 1996-1997 wszystkie te zbiorniki wyschły całkowicie. Później znów wypełniły się wodą i płazy wróciły. Żaby zielone, nawet rzekotki drzewne są nadal dość liczne. Ale kumaki zniknęły bezpowrotnie. Dla gatunku tak mocno związanego z wodą 2-letnia susza okazała się zabójcza. Pamiętam swoje ostatnie spotkanie z kumakami nizinnymi. Było to w środku suchego i upalnego lipca 1996 roku. Znalazłem 2 sztuki w ostatnim, jeszcze nie wyschniętym całkowicie stawie. Wkrótce i on zniknął, i tak dobiegła końca moja przygoda z kumakami. Od tej pory już ich więcej nie widziałem. W czerwcu tego roku wybrałem się w Pieniny. Miało tam miejsce spotkanie integracyjne forum Amphibia. Kumaków górskich było tam mnóstwo. W każdej najmniejszej nawet kałuży, w rozlewiskach leśnego strumyka, w spokojnych zatoczkach górskiej rzeczki, wszędzie spotykaliśmy bardzo liczne populacje. Był też świeżo złożony skrzek i kijanki w różnych stadiach rozwojowych, oraz właśnie przeobrażające się żabki .Ich okres rozrodczy trwał w najlepsze. Jak się dowiedziałem, im dalej na wschód, tym jest ich więcej. Bieszczady to podobno kumaczy raj. Jeszcze tam nie byłem.

Wydaje się, że sytuacja Bombina variegata na obszarze naszego kraju nie wygląda tak źle. Gatunek ten jest bardzo plastyczny i łatwo się dostosowuje do różnych warunków. Pomaga mu w tym zdolność do wykorzystywania wszelkich dostępnych wód, począwszy od najmniejszych , okresowych kałuż. Nie ma tu żadnej konkurencji ze strony innych płazów i jego populacje w takich miejscach są bardzo liczne. W odróżnieniu od kumaka nizinnego nie przeszkadza mu towarzystwo człowieka i silne zanieczyszczenie wody. Widziałem kilka sztuk w brudnym, przydrożnym rowie, w samym centrum wsi. I nawet kumkały. Tak więc możemy być spokojni o przyszłość tego gatunku. Natomiast sprawa kumaka nizinnego przedstawia się tragicznie, przynajmniej w znanych mi miejscach. Dla nich degradacja środowiska wodnego oznacza zagładę, im nie wystarczą rowy i kałuże. Nie wiem, czy są takie miejsca, gdzie jeszcze licznie występują. Może w północnej Polsce, gdzieś na niedostępnych bagnach w dolinie Biebrzy, czy w innych podobnych miejscach?Bo w centralnej Polsce to już naprawdę sporadycznie można go spotkać. Aby zachować ten piękny gatunek, należałoby chronić naturalne i czyste zbiorniki, które jeszcze pozostały. Ale jest ich niestety coraz mniej.

Od niedawna hoduję kumaki dalekowschodnie (Bombina orientalis). Urocze żabki, dość podobne do naszych rodzimych.Dla mnie obserwacja ich to jakby podróż w czasie, ożywają wspomnienia.

Publikacja: 20.03.2010 Autor: Wojtas Źródła:

"Płazy świata" Joanna Mazgajska

"Płazy i gady krajowe" Włodzimierz Juszczyk

Copyright: Amphibia.net.pl 2006-2022. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kontakt|Informacje|Regulamin|Reklama|Współpraca