Rozmnażanie Karlików szponiastych (Hymenochirus sp.)

Karliki szponiaste (Hymenochirus sp.) należą do najbardziej popularnych płazów, jakie hodujemy w domowych akwariach. Przyczyniają się do tego ich niewielkie rozmiary, nieszczególnie wygórowane wymagania i niska cena. Często, w dobrych warunkach i najlepiej w akwariach gatunkowych, bez towarzystwa ryb, karliki samorzutnie przystępują do rozrodu.
"Schody" zaczynają się w momencie, gdy pokusimy się o próbę odchowania młodych. Z racji specyficznych wymagań kijanek, jak i ich rozmiarów jest to trudne, niewielu hodowców może się pochwalić sukcesem w tym zakresie. Opiszę własne doświadczenia związane z ich hodowlą, co może być pomocne dla tych, którzy chcą doprowadzić kijanki karlików do stadium metamorfozy, a później odpowiednio zadbać o malutkie żabki.

Para składająca skrzek Skrzek na powierzchni wody Kijanki świeżo po wylęgu Aktywnie pływające kijanki Zawiązki tylnych kończyn Rozwój tylnych kończyn Rozwój tylnych kończyn Rozwój kończyn i zanik ogona Przeobrażony osobnik

Karliki dojrzewają płciowo w wieku kilku miesięcy. Samce zaczynają śpiewać, ich odgłos przypomina trochę skrzypienie starych drzwi, ale jest cichy i nie przeszkadza nawet wtedy, gdy śpimy w tym samym pomieszczeniu. Często samce walczą ze sobą, zderzając się ze sobą przednią częścią ciała i starając usunąć przeciwnika z drogi. Nie robią sobie jednak żadnej krzywdy. Podczas godów są bardzo pobudzone. Zdarzają się pomyłkowe ampleksusy (nazwa uchwytu godowego płazów) z innymi samcami, a nawet płazami innych gatunków. Kiedy jednak wszystko przebiega jak należy i samiec pochwyci partnerkę, dochodzi do złożenia skrzeku. Jego ziarna są składane pojedynczo lub po kilka sztuk naraz. Para żab podpływa do powierzchni, obraca się do góry brzuchami, po czym następuje złożenie jaj. Czynność jest powtarzana wiele razy, aż do wyczerpania zapasów skrzeku. Jajeczka są bardzo drobne, wielkości łebka od szpilki, jest ich zwykle kilkaset (zależnie od rozmiarów samicy).

Do rozmnażania karlików warto przygotować specjalne akwarium, z którego później odłowimy dorosłą parę. Jeśli jednak dojdzie do złożenia skrzeku w akwarium ogólnym, trzeba go odłowić. To niełatwe, bo skrzek, oprócz tego, że jest bardzo drobny, to na dodatek niesłychanie lepki, łatwo przywiera do wszelkich rzeczy, którymi chcemy go przenieść (w tym także do rąk), a zdjąć go, nie uszkadzając, jest bardzo trudno. Ja stosuję mały patent, który polega na zbieraniu skrzeku łodyżkami wodnych roślin, które razem z jajeczkami umieścimy w akwarium podchowowym. Nie jest to łatwe, najlepiej użyć kępki mchu jawajskiego, który dobrze "zbiera" wszelkie drobinki w wodzie. Nie jest to wyjątkowo wydajna metoda, ale większość jajeczek powinniśmy w ten sposób zebrać.

Jeszcze kilka słów odnośnie akwarium podchowowego. Osobiście stosuję - i polecam - akwarium, w j. angielskim określanego mianem "pondtype tank" (polskie określenia bywają różne - "akwarium stawowe", "akwarium dzikie" itp.) A więc urządzamy jakby wycinek naturalnego bajorka (podłoże najlepiej z dodatkiem ziemi ogrodowej - bez nawozów; duża ilość roślin), w którym wytworzy się równowaga biologiczna i które, przy pewnej wprawie, będzie naprawdę bezproblemowe w obsłudze. Warto napełnić je częściowo wodą z dzikiego, czystego zbiornika, zawierającego porcje zarodowe pierwotniaków i innego pokarmu. Temperatura w zbiorniku powinna być taka sama, jak w akwarium dorosłych żab, ogrzewanie jest w zasadzie zbędne, jeśli nie spada poniżej 20°C.

Kijanki tuż po wylęgu mają ok. 3-4mm. długości, są ciemno ubarwione, z błyszczącymi plamami na głowie i żywią się zawartością woreczka żółtkowego. Wiszą na szybach akwarium lub roślinach wodnych, z rzadka się przemieszczając. Kiedy już zresorbują zapasy żółtka, a następuje to po ok. 3-4 dniach, zaczynają aktywnie pływać i żerować. Często podpływają do powierzchni i zaczerpują powietrze atmosferyczne, którym dodatkowo potrafią oddychać (podobnie do kijanek żaby szponiastej Xenopus laevis).

Kijanki karlików są unikalne wśród larw płazów bezogoniastych, pod względem pobierania pokarmu. Posiadają duże paszcze, które mogą gwałtownie wyrzucać do przodu i zasysać zdobycz. Przypominają pod tym względem wiele ryb drapieżnych. Jednak z uwagi na swoje miniaturowe rozmiary, są kłopotliwe w wyżywieniu.

Jako pierwszy pokarm nadają się najdrobniejsze wodne organizmy, na przykład pierwotniaki. Jednak zaobserwowałem, że dobre są tylko na pierwszy tydzień - góra dwa tygodnie - życia kijanek. Kijanki karmione dłużej wyłącznie pierwotniakami marnieją. Po tygodniu przestawiałem więc maluchy na nieco "grubszy" pokarm, na przykład wylęg oczlika. Nadaje się również wysuszone i starte na pył żółtko jajka, np. kurzego, stosuję też drobny pokarm dedykowany dla kijanek drzewołazów (dla najmłodszych kijanek również trzeba go rozetrzeć). Kijanki trzymają się głównie powierzchni wody i tam też najwięcej pokarmu powinno pływać. Nie należy podmieniać zbyt dużej ilości wody. W stabilnym zbiorniku rośliny wydatnie ją oczyszczają, a z podmianami usuwamy duże ilości cennego planktonu.

Po jakimś czasie możemy zaobserwować malutkie zawiązki tylnych nóg, następnie tylne nóżki rosną i nabierają ruchliwości, zaś w końcowych stadiach rozwoju tworzą się zawiązki przednich łap, które wyrastają w ciągu kilku dni. Ogon jeszcze przez kilkanaście dni jest spory i pomaga małej żabce w pływaniu, stopniowo jednak się kurcząc i tracąc ruchliwość. Przez cały czas, wraz ze wzrostem przychówku, zwiększamy pokarm na większy - nieduże rozwielitki, larwy solowca, większe oczliki, małe wazonkowce, rureczniki itp. Dobieramy go tak, aby kijanki, pożywiające się teraz także w niższych warstwach wody, bez problemu go chwytały i połykały. Zwiększamy również częstotliwość podmian wody, gdyż rosnące zwierzęta mają coraz większą przemianę materii.

Do metamorfozy hodowanych przeze mnie karlików, dochodziło zwykle po dwóch miesiącach od wylęgu, a nawet dłużej. Niekoniecznie pokrywa się to z informacjami w literaturze i doświadczeniami wielu hodowców, wg. których karliki przeobrażają się po okresie miesiąca - lub nieznacznie dłużej - od wyklucia. Być może temperatura, wynosząca w moich akwariach przeciętnie 22°C, sprawiała, że moje kijanki rozwijały się wolniej. Przyspieszanie rozwoju karlików poprzez znaczne podnoszenie ciepłoty wody jest jednak rozwiązaniem, którym ryzykujemy nieprawidłowy rozwój kijanek i słabą formę, oraz liczne upadki wśród małych żabek. Zdarzają się też osobniki zbyt opóźnione w rozwoju, zachowujące niewielkie rozmiary wtedy, gdy większość rodzeństwa jest już żabkami, one też z reguły po jakimś czasie padają.

Młode karliki po przeobrażeniu mają ok. 1cm. długości ciała. Żywimy je rozwielitkami, najmniejszymi larwami ochotki, wazonkowcami, rurecznikami. Są bardzo żarłoczne, tak jak dorosłe osobniki, ale powinny być karmione codziennie, ponieważ potrzebują regularnego żywienia dla prawidłowego wzrostu. Bardzo ważną rzeczą jest jednak, aby ich nie przekarmiać - szczególnie pokarmami ciężkostrawnymi, jak larwy ochotki. Może to doprowadzić do m.in. gwałtownego i zwykle śmiertelnego w skutkach rozdęcia ciała (z ang. bloat), sam straciłem w ten sposób kilka młodych karlików.
Żabkom należy fundować większe podmiany wody, niż kijankom - straty drobnego planktonu nie mają już nic do rzeczy, bo żabki i tak się nim nie żywią, a ich zwiększona przemiana materii, nawet w obficie zarośniętym zbiorniku wymaga odświeżania wody. Ilość podmienianej wody uzależniamy od wielkości zbiornika i ilości żabek, a także ewentualnej filtracji (w zbiorniku z młodymi karlikami można zamontować niewielki filtr gąbkowy, który nie powoduje mocnego ruchu wody i nie zassie malutkich jeszcze zwierząt). Odpowiednia opieka skutkuje szybkim wzrostem żabek, kiedy mają po ok. 2cm. ciała, można je śmiało łączyć z dorosłymi karlikami, nadal jednak pilnując, aby miały stały dostęp do pożywienia.

Jeśli "trafimy" z odpowiednim pokarmem, to jest to ogromny krok do sukcesu. Wielokrotnie już przerabiałem irytujące, masowe padanie kijanek w mniej więcej drugim tygodniu ich życia. Jako przyczyny podejrzewałem m.in. odczyn wody, jej temperaturę, zbyt rzadkie, lub zbyt częste podmiany itd. Teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że niepowodzenia w odchowie kijanek, z którymi boryka się przecież wielu posiadaczy karlików, to w największej mierze przyczyna na tle żywienia. Kiedy zacząłem odchowywać te kijanki w ustabilizowanych (to bardzo ważne) i przez to praktycznie bezobsługowych zbiorniczkach typu "pondtype tank", z całą masą miniaturowych organizmów karmowych, dodatkowo żywiąc je pylistymi pokarmami suszonymi, hodowla kijanek stała się znacznie łatwiejsza.

Publikacja: 10.10.2011 Tekst i zdjęcia: Jakub Topor Źródła:

Własne doświadczenie.

Copyright: Amphibia.net.pl 2006-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kontakt|Informacje|Regulamin|Reklama|Współpraca